Twój ciepły uśmiech

Tak bardzo chciałam tego doświadczyć… Nie – wcale nie zobaczyć – po prostu poczuć ciepło twojego uśmiechu jak dotyk promieni słońca w spokojne popołudnie. Dobrze już znasz moje myśli – wiesz przecież wszystko … Twój ciepły uśmiech sprawia, że mgła o świcie zamienia się w diamentową symfonię poranka. Dlaczego więc nie czuję, że chcesz tylko to co „jest”? Szukam w myślach nieistniejących zdarzeń i obrazów. Zawsze jednak wśród tęsknoty i marzeń powraca to jedno najskrytsze – twój uśmiech – ładny, dobry i taki przeznaczony wyłącznie dla mnie.

Nie proszę, tylko o nic mnie już nie pytaj! To przecież nieistotne, co sprawia, że potrzebuję tego dalekiego nieznanego ciepła. Tylko na chwilę zapomnienia zostawię sobie uchylone drzwi marzeń, W poszukiwaniu Ciebie nigdy jednak nie wypuszczam z ręki nici rozsądku, by jak po nitce Ariadny móc zawsze powracać z labiryntu marzeń do świata żyjących zimnym realnych istnieniem. Kto powiedział, że nie chciałabym zostać w tym gąszczu moich pragnień i czekać, czekać, czekać… Nie licząc na nic więcej niż dostałam. Jeżeli mam wszystko, cóż więcej mogę chcieć? Twój uśmiech sprawił, że to samo słońce świeci także w moje okno.

Kiedy zamykam oczy, widzę jak smutek nie przychodzi i jak znikają cienie wszelkich niepowodzeń. A kiedy oczy otwieram widzę, jak zupełnie blisko pozostało to, czego nikt inny dać mi nie zdołał – wspomnienie, do którego uśmiecham się mimowolnie i wiem, że zostanie w mym sercu na zawsze ukryte.

Wśród wszystkich pragnień i marzeń zupełnie nierealnych istnieją też takie, które nigdy nie ujrzą światła rzeczywistych zdarzeń, nie staną się faktem obecnym, czy też przyszłym. Nie oddam ich jednak za żadne skarby i nawet sto marzeń spełnionych – są jak serce wulkanu – gorące, niebezpieczne, niezniszczalne i nieosiągalne, ale bardzo mi w życiu potrzebne jak Ziemi ciepło jej wnętrza