Nie tylko zarobek

mes, obliczenia inżynierskie

W szybkim tempie komercjalizuje się nam internet i chyba nie ma na to rady. Ale to też prawda, ktoś musi płacić za serwery, łącza, etc… Tylko czy w tym skomercjalizowanym świecie nie ma już nic za darmo? Na pozór jest. Każdego dnia powstaje tysiące witryn w których amatorzy, maniacy i inni (tacy jak ja) pomyleńcy próbują umieścić swoje hobby, poglądy, zainteresowania, pasje, przemyślenia na pozór zupełnie „za darmo”. Ale niestety tak się nie da. Umieścisz swoją witrynkę na „darmowym” serwerze – płacisz ty, płacę ja. Jak? A na pozór niewinnymi reklamami, które wciskają się na każdym kroku. (zobacz moje pierwsze próby na stronie „naukowej” prim.yoyo.pl). I nawet specjalnie nie można mieć pretensji, reklama jest przecież kontekstowa staje się czasami atrakcyjnym uzupełnieniem treści strony. Tylko dlaczego ktoś jeszcze mówi, że strona jest darmowa? Jest też sponsoring, z którego ja korzystam. Moją stronkę na której staram się dzielić swoją naukową pasję do obliczeń inżynierskich sponsoruje mi właściciel portalu transportowego. Nie, nie bezinteresownie. Płacę mu np. pisaniem takich artykułów reklamowych. Czy mówimy dalej o darmowych stronach? Nie, tylko o niepłatnych pieniądzem! Zresztą ten pieniądz ma też drugą stronę.
Przyjrzyjmy się tej mojej stronie. Jej główny temat to obliczenia inżynierskie, którym poświęciłem ładny kawałek życia, ale które (ku mojemu zaskoczeniu) w polskim internecie istnieją gdzieś na opłotkach stron uczelni technicznych i czasami na stronach dystrybutorów oprogramowania CAD, CAM . Tymczasem jeżeli przegląda się anglojęzyczne strony to pod zalewem takich poświęconych tej tematyce można zatonąć. Czy więc u nas jest drożej? Moim zdaniem problem leży właśnie w tym od czego zacząłem. Otóż myślę, że jesteśmy społeczeństwem „na dorobku” i ciężko nam nie tyle płacić (choć to też) ile przyjmować zapłatę w innych środkach niż pieniądze. Gdy ktoś taki jak ja zakłada forum gdzie głównym tematem jest mes – metoda elementów skończonych to trudno mu znaleźć chętnych do wymiany swoich doświadczeń, bo któż to zrobi w zamian za: dobre słowo, uśmiech, świadomość bycia przydatnym. No i dlaczego taki gość jak ja ma zarabiać krocie na reklamach umieszczonych na stronie. Nikt sie nie zastanawia, że reklamy tak naprawdę zmniejszają tylko deficyt przedsięwzięcia. No ale co tam, nie marudzę! Wierzę (a taka nadzieję dają mi fora informatyczne i wiki), że w nas też obudzi się duch bezinteresownej ( choć niestety nie darmowej) pomocy wzajemnej. Oby

Dodaj komentarz