Mialem Sen.

Otwieram oczy. Dookoła pełno kamer. Co rusz ktoś klepie mnie po plecach, ktoś mówi cześć, pytają się o zdrowie, samopoczucie. Nie wiem co się dzieje. Gdzieś obok pełno zupełnie nieznanych mi osób, które usilnie starają się wzbudzić we mnie świadomość, że się znamy. Mimo tego, że mam uczucie, że gdzieś już wcześniej ich widziałem, nie mogę sobie przypomnieć gdzie ich spotkałem. Nagle przebłysk. Przez przypadek spoglądam w lustro… nie, to nie jest możliwe. Przecież to nie może być prawda… ja wyglądam… wyglądam, jak Leo Beenhakker. Czyżbym naprawdę był trenerem reprezentacji Polski? Czy to jest możliwe? Wszystkie twarze, które gdzieś dookoła mnie się skrzętnie poruszają z chwili na chwile coraz bardziej mnie przekonują, że tak jest naprawdę. Ktoś zza mnie krzyknął – trenerze, no chodźmy wreszcie – za chwilę nasze pięć minut. Nie mam zielonego pojęcia o co tak naprawdę chodzi, ale idę niesiony przez falę ludzi. Jak to jest możliwe? Ja, trenerem reprezentacji Polski? Ja? Dla którego Piłka Nożna zawsze była nieosiągalnym marzeniem? Nie, to jest przecież niemożliwe. A może jednak? Nie wiem już sam. Idę więc za ludźmi, którzy mnie prowadzą. Jest ich coraz więcej. Wychodzimy z budynku. Wszędzie mnóstwo ludzi i jeszcze więcej błysków fleszy. Razi mnie to, czuję dziwne przytłoczenie, natłok nieznanych myśli i uczuć. To wszystko zbyt szybko się dzieje – myślę. Idą dalej, prowadzą mnie do autobusu. Ktoś za mną krzyczy „Wygrajcie z tymi Niemcami – przynajmniej raz” – czyżbym stał się trenerem, właśnie teraz, kiedy walczymy z Niemcami? Nie wiem, nie mam już sił o tym myśleć. Idę więc. Dojechaliśmy – zadziwiająco szybko. Wychodzę razem z przebranymi już zawodnikami. Wchodzimy do szatni – czyli to prawda? Same gwiazdy dookoła. Boruc, Żurawski, Kosowski, Dudek… nawet Ebi Smolarek uśmiecha się do mnie gdzieś z daleka. Dobra chłopaki – mówię niepewnie – musimy dać z siebie wszystko. Nie tylko tyle na ile nas stać, bo to zbyt mało. Musimy wyjść z siebie i pokazać im, kto tak naprawdę rządzi. Nie dajmy się zwariować, nie są przecież aż tak dobrzy – a z całą pewnością my jesteśmy już w stanie pokazać na co nas stać wygrywając ten mecz. Chłopcy zebrali się w sobie i z bojowym nastawieniem wychodzimy z szatni… a mi serce bije coraz szybciej i szybciej… cdn.

Dodaj komentarz