Felietony zarobkowe > Felietony Informacyjne > Canon Powershot S5 IS oraz Canon Powershot G9 dowiedz się, który aparat jest dla Ciebie. Czy Canon S5 IS czy Canon G9


Canon Powershot S5 IS oraz Canon Powershot G9 dowiedz się, który aparat jest dla Ciebie. Czy Canon S5 IS czy Canon G9


Canon Powershot S5 IS oraz Canon Powershot G9 dowiedz się, który aparat jest dla Ciebie. Czy Canon S5 IS czy Canon G9

Canon PowerShot S5 IS – jakiś czas temu Canon pokazał ponownego interesującego superzooma. Trochę ponad 12 miesięcy po premierze ostatniego modelu do sklepów został przekazany PowerShot S5 IS zachowujący 12-krotny stabilizowany zoom optyczny i gamę głównych funkcji starszego modelu . Podniesiono wartość pikseli matrycy aż do 8 Mp, powiększono o obowiązkową funkcję detekcji twarzy, powiększono przedział ISO do 1600 i rozszerzono monitor LCD (przekątna 2,5 cala). Ukazała się też gorąca stopka.

Na pierwszy rzut oka zmiany nie są bardzo znaczące, ale przede wszystkim funkcjonalności ostatniego modelu trudno było coś zarzucić. Co uległo zmianie, w większości zmieniono na korzystniejsze. Na razie niełatwo komentować zwiększenie liczby pikseli matrycy z 6 do 8 Mp, ale tego wymaga klient. Nie rozszerzył się wygląd sensora (1/2,5 cala), dzięki czemu możliwe było zachowanie obiektywu. Z jednej strony to dobrze, ponieważ dzięki temu optyka Canona PowerShot S5 IS jest powiększona w ultradźwiękowy silnik USM, stabilizator obrazu, a w technice optycznej wyszukamy dodatkowo soczewkę niskodyspersyjną UD. Z innej strony jednakże nie zmienił się przedział ogniskowych. 12-krotny zoom jest ciekawy, ale niestety pojawia się od ekwiwalentu 36 mm w małym obrazku, więc na szeroki kąt nie możemy liczyć. Producent zaznacza możliwość użycia konwerterów (w tym szerokokątnego), lecz to już nie to samo.

Warto zaznaczyć wykorzystanie interesującego procesora DIGIC III, który przyspiesza zastosowanie aparatu. Dużą różnicą co do IS 3-ki jest nowiutki ruchomy ekran LCD. W poprzedniku też można było regulować jego ustawienie, ale przekątna miała tylko 2 cale, a rozdzielczość rozczarowywała poziomem 115 tys. punktów. PowerShot S5 IS wyposażono w monitor o 2,5-calowej przekątnej i rozdzielczości 207 tys. pkt. – to znacznie lepszy wynik. Powiększono przedział ekwiwalentów czułości – tutaj maksymalna wartość odpowiada ISO 1600 (w S3 IS miała ISO 800). Nie mogło zabraknąć obowiązkowej od jakiegoś czasu funkcji detekcji twarzy i korekty czerwonych oczu w postedycji bezpośrednio w aparacie. Producent uwydatnia możliwość rejestracji audio stereo (do dyspozycji użytkownika są nawet filtry redukujące niekorzystny wpływ wiatru itp.) oraz fotografowanie w czasie kręcenia filmów (bez konieczności zmiany rodzaju pracy).

Canon PowerShot S5 IS zapisuje pliki na kartach SD/SDHC i jest zasilany 4 akumulatorami typu AA („paluszki”). Użytkowników systemu Canon EOS szukających cyfrowego kompaktu zadowoli zapewne gorąca stopka umożliwiająca używanie zewnętrznych lamp błyskowych Canon Speedlite. To znaczący ukłon w stronę zaawansowanych fotoamatorów.

Canon PowerShot G9 – Niemal cały rok po ukazaniu Canona PowerShot G7 Canon ujawnił jego następcę. Model PowerShot G9 zachowuje podstawowe cechy poprzedniego modelu, więc stabilizację matrycy, 6-krotne przybliżenie optyczne i manualne tryby ekspozycji, zastępując matrycę na 12-megową, zwiększając ekran LCD do 3-calowej przekątnej i przywracając tryb zapisu surowych formatów RAW.

Seria PowerShot G od zawsze była kierowana do profesjonalnego fotografa. Jej znaczenie pomniejszyło się co prawda nieco od czasu, kiedy ceny lustrzanek cyfrowych zmalały do poziomu ukazanego minimalnie szybciej właśnie z segmentu zaawansowanych kompaktów, jednak wciąż ma wielu zwolenników. Aczkolwiek w zaprezentowanym około rok temu modelu G7 nie dano jednej z najkorzystniejszych dla profesjonalistów zdolności, chodzi o zdolność zapisu surowych formatów RAW. Jednak Canon poszedł po rozum do głowy i opisywana nowość daje opcję RAW. Ukazujemy model Canon PowerShot G9.

Podstawowe cechy pozostały bez zmian w odniesieniu do poprzedniego modelu – wymiary są takie same, identycznie co do liczbie trybów pracy, rodzajowi obsługi (w tym zastosowanego z lustrzanek pokrętła nawigacyjnego na tylnej ściance) i systemu optycznej stabilizacji foto. Również zakres zooma jest taki sam (ekwiwalent przedziału 35-210 mm w małym obrazku), aczkolwiek tutaj w związku z inną wielkością matrycy pojawiła się różnica w ogniskowej nominalnej. Nie zmieniło się jednak G9 światło – F2.8-4.8.

Mimo silnego bazowania na poprzednim modelu PowerShot G9 to jednakże odmienny aparat, który zachowuje plusy G7, dodając trochę nowych dodatków. Nadmieniliśmy już o chcianej przez użytkowników funkcji zapisu RAW-ów. Nowy jest też sensor obrazowy – G9 rejestruje zdjęcia i filmy za pomocą matrycy CCD o rozdzielczości 12,1 Mp efektywnych w wymiarach 1/1,7 cala (G7 – 10 Mp, 1/1,8 cala). Oczywiście pozostawiono konieczny już system detekcji twarzy, ale rozszerzono jego skuteczność i funkcjonalność. Od tej pory fotograf może ręcznie wziąć jedną z twarzy znajdujących się w kadrze (spośród maks. 35 identyfikowanych przez aparat) i podążać za nią nawet, kiedy zmieni swoje położenie. Dogodność kadrowania polepszy ogromny 3-calowy ekran LCD (230 tys. punktów).

Utrzymano szybki procesor obrazowy Digic III (wciąż najnowszy w cyfrówkach Canona), wizjer lunetkowy udostępniający kadrowanie przy niższym zużyciu baterii i dostęp do ekwiwalentu ISO 1600. Nie uległ zmianie też zakres czasów migawki (15-1/2500 s) oraz forma nośników pamięci (SD/SDHC). Do niezmiennej listy programów tematycznych oraz manualnych trybów ekspozycji doszły również dwa tryby ustawień fotografa – to kolejny ukłon w stronę zaawansowanych fotoamatorów.

Canon przekonuje, że w porównaniu do poprzedniego modelu naprawiono nieco przyjemność trzymania aparatu – ponoć zmieniono grip, a na tylnej części wykonano profil na kciuk. Koniecznie musimy zwrócić uwagę na poszerzoną funkcjonalność, jeśli chodzi o współpracę z dodatkowymi lampami błyskowymi. Canon PowerShot G9 nie tylko ma gorącą stopkę, ale również też jest kompatybilny ze sterownikiem Canon Speedlite Transmitter ST-E2, umożliwiającym na bezprzewodowe zarządzanie kilkoma lampami. W dodatku umożliwiono zmianę właściwości nowego flasha Canon 580 EX II z poziomu menu G9.


Zawarte tagi: